Wet n Wild Makijaż jedną marką - photofocus foundation

 


Wpisy makijażowe pojawiają się u mnie rzadko. Owszem recenzuję pojedyncze kosmetyki kolorowe - najczęściej są to podkłady (jako podkładomaniaczka mam ich sporo i ciągle kuszą mnie nowe) oraz pomadki do ust, które również lubię testować tym bardziej, że bardzo się lubię w ciemniejszych, odważniejszych kolorach. Dzisiaj zapraszam Was na wpis o makijażu jedną marką, którą będzie firma Wet n Wild, a przy okazji będzie to też szczera recenzja ich produktów.

Mój codzienny makijaż składa się z 4 kroków. Trzy są zawsze nawet gdy siedzę w domu, albo idę tylko po przysłowiowe "bułki". Podkład jest najważniejszy! Obecnie mam 2 podkłady tej marki, niestety żaden z nich mi nie podpasował i to nie tylko ze względu na kolor ;(


Wet n Wild photofocus Stick foundation to podkład w sztyfcie - bardzo ciężki, kremowy, moim zdaniem do zadań specjalnych. Dość mocno obciąża cerę, lubi się zbierać w załamaniach i jak dla mnie jest to podkład do stosowania punktowego. Niestety odcień E862B - creme beige jest bardzo ciepły, dość ciemny wpadający w pomarańcz i jeszcze do tego mocno ciemnieje więc ja nie znalazłam dla niego zastosowania. Próbowałam go użyć jako bronzera "na mokro", ale zdecydowanie nie jest to moja kolorystyka i mój styl. Wykończenie ma lekko satynowe, ale nie podoba mi się jak wygląda na skórze ;/


Wet n Wild photofocus Foundation Fond de teint Dewy Lumineux  to nowa wersja kultowego już podkładu Wet n Wild  photofocus, którego miała okazję testować kilka lat temu. Doskonale pamiętam jaki był szał na ten podkład. Niestety jak to zwykle bywa, to co polecają znane jutuberki u mnie się nie sprawdza ;/ Ta nowe wersja, to wersja rozświetlająca, która ma rozjaśniać i minimalizować pory skóry, zapewnić promienną i świetlistą cerę, a także nawilżać i jednocześnie zapewniać idealne krycie. Do tego wg producenta jest to ultradelikatny podkład nawilżajacy i kryjący w jednym.

No niestety ten podkład mnie nie zachwycił, tak samo jak wersja podstawowa i szczerze przyznam, że nie rozumiem fenomenu tego podkładu. Po pierwsze co mi się nie podoba to sposób aplikacji. Łopatka czy tam szpatułka (jak zwał tak zwał, dobre rozwiązanie to nie jest) to kompletnie nie moja bajka, w dodatku bardzo niehigieniczna. Podkład jest bardzo wodnisty i moim zdaniem jedynie pompka jest tutaj najlepszym aplikatorem. Po drugie zapach! Zapach jest okropny - chemiczny, sztuczny, kojarzy mi się ze smarami itp. Bleee!

Jeśli chodzi o kolor to tutaj również źle trafiłam. Odcień 1111524E, czyli Golden Beige na oko wygląda dobrze. Niestety jest on dla mnie zdecydowanie za ciemny, za ciepły i jeszcze utlenia się na pomarańczkę. Na zdjęciach wygląda on dobrze, niestety w rzeczywistości jest zdecydowanie zbyt pomarańczowy ;/

W ogóle ten podkład na zdjęciach wygląda dobrze. Cera jest rozświetlona, wygładzona, promienna ... No niestety rzeczywistość tak piękna nie jest. Podkład jest bardzo silikonowy i przez to nietrwały. Wręcz ślizga się po twarzy zbiera w porach i wszystkich załamaniach skóry. Nie ma też za fajnego krycia, a jego niby lekka formuła jest bardzo odczuwalna i naprawdę już po kilku minutach od nałożenia mam ochotę go zmyć. W sumie to tak jak poprzednia wersja, dla mnie jest podkładowym koszmarkiem, a wszystko przez to, że on bardzo, ale to bardzo pogarsza stan mojej cery ;( Niestety nie mam szczęście do podkładów tej marki. 

Na szczęście ich inne produkty już zdecydowanie lepiej się u mnie sprawdzają. Drugim krokiem w pielęgnacji jest podkreślenie brwi. Ale o tym już Wam niedawno pisałam w osobnym wpisie na temat mojego makijażu brwi.

Tam też opowiedziałam Wam o pomadzie do brwi Wet n Wild. Serdecznie zapraszam Was do przeczytania mojej brwiowej historii, a także podzielenia się swoimi historiami z brwiami w roli głównej ;p 

Trzeci najważniejszy krok w moim makijażu do podkreślenie ust. Już nie raz Wam pisałam, że bardzo lubię się w mocniejszych kolorach i nie boje się mieć ust w kolorze fuksji czy czerwieni na co dzień ;)

Jesienią bardzo lubię się w odcieniach cynamonowej czerwieni. Szkoda, że obecnie musimy nosić maseczki ;( Ale powiem Wam, że pomadka w błyszczyku Wet n Wild Megalast Stained Glass jest bardzo trwała i nadaje się pod maseczkę ;)

Odcień 1111443E - handle with Care to przepiękna brązowa czerwień, która kojarzy mi się z odcieniem cynamonu. Kolor jest piękny, bardzo jesienny, a ja jestem z tych osób co dzielą kolory na te jesiennozimowe i wiosennoletnie ;)
Pomadka ma formę błyszczyku. Ma przyjemny, delikatny aplikator za pomocą którego łatwo można pomalować usta ;) Niestety jej zapach wcale nie uprzyjemnia aplikacji. Nie wiem dlaczego marka nie zwraca uwagi na zapachy. Zarówno podkład jak i ta pomadka - błyszczyk śmierdzą - bardzo chemiczne są te zapachy i naprawdę moim zdaniem producent powinien się tym zająć!
Sam kolor jest piękny! Taka zgaszona czerwień ;) a do tego jest to kolor długotrwały. Pomadka potrzebuje chwili żeby zastygnąć, przy czym nie zastyga na mat, bo nie jest to matowa pomadka. Ona ma w sobie blask, który utrzymuje się przez kilka godzin, a pod koniec dnia nasze usta nadal mają podkreślony kolor, bo ten błyszczyk to coś w rodzaju tintu ;)
Moim zdaniem ten kolor bardzo mi pasuje i bardzo dobrze się w nim czuję. Naprawdę często u mnie gości na ustach ta pomadka, szkoda tylko, że tego nie widać ;( No chyba, że w przyłbicach ;p

Szczerze i gorąco polecam Wam ten błyszczyk, który poza pięknym kolorem i efektem na ustach bardzo fajnie nawilża i nie jest wyczuwalny przez calutki dzień. Jedynie ten zapach jest do poprawki ... 
Czwarty - ostatni krok, niekoniecznie obowiązkowy w moim codziennym makijażu to podkreślenie rzęs. Moje rzęsy należą do tych długich i lubiących się odbijać na dolnej powiece. No niestety! Dlatego też takie rzęsy to wyzwanie dla tuszu do rzęs, który niekoniecznie musi moje rzęsy wydłużać, ale dobrze żeby je rozdzielał, wyczesywał i żeby się nie odbijał. Mascara XXL lash Wet n Wild jak się okazało jest bardzo przeciętna w kategorii tusze do rzęs.

Mascara ma dość dużą, klasyczną szczoteczkę, która lubi podrażnić oko ;/ Ja miałam duży problem żeby nauczyć się nią malować, ale teraz jest już całkiem dobrze przy czym na pewno nie będzie to tusz do którego będę wracać.

Efekt jaki daje nie jest zły. Ale taki bardzo przeciętny. Niestety lubi się kruszyć i odbija się na dolnej powiece. Według producenta mascara XXL ma odżywczą formułę z woskiem pszczelim i keratyną, co sprawia, że rzęsy stają się grubsze, dłuższe i są odżywione. Niestety ja tego nie zauważyłam. A jak ten tusz prezentuje się na moich rzęsach ? Sami zobaczcie!


Jak Wam się podoba efekt ? Dla mnie jest on bardzo przeciętny. Może być, ale szukam tuszy bardziej rozdzielających  rzęsy, nie kruszących się i nie odbijających na dolnej powiece. Znacie takie ?;>

Jeśli chodzi o kosmetyki do makijażu Wet n Wild to mam bardzo mieszane odczucia. Ich podkłady kompletnie mi nie pasują, w przeciwieństwie do pomadek oraz kosmetyków do brwi. Od lat jestem fanką ich setu do brwi <recenzja klik>. Bardzo lubię też produkty do ust Wet n Wild, jak np. Cinnamon Spice, w/w błyszczyk czy gel lip liner. Jeśli chodzi o tusze do rzęs to są to wg mnie średniaczki - Wet n Wild lash renegade mascara miała ciekawą szczoteczkę, która jednak malowania nie ułatwiała, za to ich wydłużający tusz wodoodporny Megalength waterproof mascara , który co prawda nie do końca był wodoodporny, ale za to miał  fajną szczoteczkę i bardzo podobał mi się efekt jaki robił. 
Tak więc ja nadal będę się z ich kosmetykami poznawać i o swoich spostrzeżeniach dzielić z Wami na blogu i instagramie. Kiedyś szafa Wet n Widl była w drogeriach Natura jednak obecnie są one dostępne jedynie w Rossmanach. Tak mi się przynajmniej wydaje. W Hebe i Superpharm nie mam pojęcia czy są, bo dawno już tam nie zaglądałam. Ale na pewno w internecie znajdziecie ;p 

Dajcie mi też znać jakie jest wasze doświadczenie z marką Wet n Wild ;)



24 komentarze:

  1. Lubie ich pomadki do ust :) Obecnie mam dwa kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie wyglądasz. Nie słyszałam jeszcze o tym podkładzie. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie Ty masz długie rzęsy ! Bardzo mi się podoba makijaż, na podkład się na pewno nie skuszę, jednak błyszczyk wygląda ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo 😘 produkty do ust szczerze polecam 😍

      Usuń
  4. Ładny kolorek tej pomadki, podkładu nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Płynny podkład ciekawił mnie najbardziej, ale widzę, że wypada słabo, zapach smaru też zdecydowanie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marki kompletnie nie znam.
    Ale masz śliczne brwi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdaje się nic jeszcze mnie od nich nie skusiło 🤔😮

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda z marek kosmetycznych ma swoje lepsze i gorsze produkty. Co do zapachu kosmetyków to jest on dla mnie bardzo ważny. Pomadka wygląda na trwałą. Tusz jak dla mnie za duża szczoteczka, też nie lubię takich.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam problem z tym podkładem rozświetlającym, bo odnoszę wrażenie, że ciągle jest mokry pomimo przypudrowania i potem "ściągam" go ze skóry np. nakładając bronzer :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest i nawet mocny puder nie pomaga 😑

      Usuń
  10. Nie miałam wielu produktów tej marki. Kusił mnie swego czasu ten kultowy podkład, ale u mnie też wiele hitów się nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jeszcze kiedyś ich podkład mnie skusi 😉

      Usuń
  11. Ten podkład to jakaś masakra. Nawet na prezentowanych przez Ciebie zdjęciach widać lekką pomarańczkę. I tak jak Ty nie wychodzisz bez podkładu, tak ja staram się nie wychodzić bez tuszu do rzęs. Ten prezentowany we wpisie też nie zachwyca. Chyba nie miałam nic z tej marki i póki co chyba się nie skuszę. Dzięki za, jak zawsze zresztą, szczerą opinię!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki…ech. Byle do Świąt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerość to u mnie podstawa 😉 ale ich błyszczyk szczerze polecam 🥰

      Usuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...