Oh Bell That's MAGIC lipstick nr 006 Magic Lychee

Z kosmetykami Bell mam różne relacje. Są kosmetyki, które bardzo lubię, a są takie, które kompletnie się u mnie nie sprawdzają i śmiało mogę nazwać je bublami. Do bubli Bell należą wg mnie lakiery do paznokci mimo, że mają piękne odcienie to jakościowo nie są warte 3 zł. Za to bardzo lubię i nawet mam niezłą kolekcję pomadek Bell.
Moim najnowszym kosmetykiem Bell jest magiczna pomadka oh Bell That's MAGIC lipstick. Zdecydowanie jest to mój ulubieniec wakacji i urlopu 
Do wyboru jest 6 odcieni, ja zdecydowałam się na najciemniejszy i najbardziej czerwony ze wszystkich, czyli nr 006 nazwany Magic Lychee
Nazwa idealnie oddaje kolor pomadki. Jest to różowa czerwień, która moim zdaniem pasuje do każdej karnacji. Kolor jest wyraźny, ale nie przerysowany.
Pomadka nabiera intensywnego koloru z czasem. Początkowo delikatnie barwi usta, a dopiero po kilku minutach kolor staje się bardziej wyraźny i utrzymuje się na ustach naprawdę długi czas.
 Nawet z jedzeniem i piciem widzę go po 5 godzinach!
Pomadka poza tym, że bardzo fajnie podkreśla usta i nadaje im długotrwały kolor to też subtelnie je nabłyszcza. Nie jest to typowy błyszczyk, ani satyna. Usta wyglądają na wilgotne, bardzo kuszące ;)
Poza tym pomadka świetnie nawilża usta i nosi się ją komfortowo. Na wakacjach sprawdziła się rewelacyjnie. Nawet na plaży nie powodowała dyskomfortu, a przynosił dobre nawilżenie ;) Dla zainteresowanych skład
Skład absolutnie nie jest za ciekawy i pielęgnujący, ale u mnie niestety naturalna kolorówka (poza minerałami)  się nie sprawdza więc już nawet nie szukam eko kosmetyków kolorowych. Wyjątkiem są pomadki pielęgnujące czy ochronne - tutaj też muszą być dobre i bogate składy tak samo jak w produktach do pielęgnacji twarzy ;p 

Mimo wszystko pomadkę oh Bell That's Magic lipstick nr 006 serdecznie polecam - u mnie nie tylko dobrze i długo wygląda, ale też nie powoduje przesuszenia ust. Raczej nie zdecyduję się na inne kolory chyba, że pojawi się nowy jeszcze ciemniejszy odcień. Jedynym minusem było to, że podczas upałów lekko się topiła i trzeba było uważać podczas aplikacji, bo mogłaby się złamać. Poza tym ma same plusy - zaczynając od koloru poprzez trwałość i komfortowe noszenie, a na cenie kończąc. Cena z tego co widzę cały czas jest ta sama, czyli 9,99 zł za sztukę ;) Dajcie znać czy lubicie takie magiczne pomadki i czy macie taką  w swoich kosmetycznych - pomadkowych zbiorach. Jest to już moja 3 utleniająca pomadka, a druga z Bell. 
Na przyszłe wakacje też się chętnie skuszę ;) Być może jakiejś innej firmy tylko nie wiem czy konkurencja takie pomadki ma ;p 

Podoba się Wam ten efekt ?

20 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze takiej magicznej pomadki ;D Na zdjęciach ładnie się prezentuje, pasuje Ci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie skład pomadek rzadko interesuje , liczy się efekt, komfort noszenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie mimo, że zazwyczaj składy są moim wyznacznikiem zakupu, ale nie w przypadku kolorówka 😁

      Usuń
  3. No mnie się zdecydowanie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt jest naprawdę wow ☺️ Bardzo lubię pomadki, ale ciężko mi trafić na dobra, bo zazwyczaj wysuszają usta - muszę wypróbować - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj wysuszają usta te z matowym wykończeniem

      Usuń
  5. Ładny ma kolorek, ja mam jeszcze z tych starszych serii pomadki z Bell, więc za nowymi się nie rozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolor pasuje do Ciebie, u mnie by się nie sprawdził, choć podoba mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy zostanę wielbicielką pomadek Bell? Obecnie mam pomadkę z serii Sweet lips , ale lekko wysusza mi usta i jest to widoczne dopiero po paru godzinach po aplikacji pomadki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Ci w tej pomadce :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...