Eveline Matt my day - rzetelność i szczerość blogerek -

Na podkład matujący Eveline Matt My Day skusiłam się ze względu na szereg pozytywnych opinii w internecie. Fakt faktem pierwsze opinie były wystawiane przez dziewczyny, które ten podkład otrzymały do testów jednak polecały je blogerki, którym ufam i w moim odczuci są rzetelne
Dlaczego uważam, że jest to jeden z najbardziej przereklamowanych podkładów jaki miałam ? I, że początkowo uważałam go za mega bubla,a  teraz uważam, że jest przeciętny ? O tym będzie dzisiaj ;p 


Na początku opakowanie . Nie jest to typowe - standardowe opakowanie podkładu. Posiada on pompkę "do góry nogami". U mnie na razie sprawdza się dobrze, ale nie wiem jak będzie pod koniec. Wiem za to, że nie każdy egzemplarz działa bez zarzutu. Spotkałam się już z opiniami, że pompka się zacina i jest problem z dozowaniem produktu ;/
Jeśli chodzi o kolor to do wyboru jest bardzo mało odcieni - jeśli dobrze pamiętam to 4 albo 6 ? Wiem, że gama kolorystyczna jest dość uboga. Ja wzięłam odcień nr 01 Ivory, który teoretycznie jest najjaśniejszy
Dla mnie odcień jest w miarę ok - jest neutralny i na pewno nie ma różowych tonów jak może wskazywać nazwa. Jednak na pewno dla wielu dziewczyn będzie on za ciemny. A, że on delikatnie ciemnieje to u mnie już po 2 godzinach trochę odznacza się od reszty ciała. Ale nie mogę powiedzieć, że kolor jest tragiczny chociaż uważam, że producent powinien pomyśleć o wprowadzeniu jaśniejszych odcieni. A co nam Eveline obiecuje ?
Ileż tutaj jest dobrego. Mogłoby się wydawać podkład cud. I ja w te zapewnienia zarówno producenta jak i innych blogerek uwierzyłam. 
Niestety rzeczywistość okazała się trochę inna ;/  Po pierwsze podkład niesamowicie szybko wpija się w skórę. Ja nakładam go paluszkami, bo dla mnie jest to najwygodniejszy i najhigieniczniejszy sposób. 
Podkład po nałożeniu znika w ciągu sekundy. Mam problem żeby go nałożyć równomiernie na całą twarz. Muszę to robić partiami a tego nie lubię ;/  Przez to mogą tworzyć się smugi i źle rozprowadzone plamy podkładu. Trzeba się nauczyć jego aplikacji i poświęcić jej trochę więcej czasu.

Krycie jest słabe - owszem można je stopniować, ale im więcej warstw tym szybsze wyświecanie i większy efekt maski. Jedna warstwa nie daje mi takiego krycia jakbym potrzebowała. Ale jeśli dodam kolejne warstwy to owszem krycie jest w miarę ok, ale podkład podkreśla rozszerzone pory i strukturę skóry. Co do efektu matu to dużo zależy od tego co damy pod podkład. Ja musiałam testować go z wieloma kremami i serum, bo przy niektórych wyglądał okropnie- twarz byłą zmęczona i wyglądała starzej ;/  Obecnie jeśli już go używam to na serum Bielenda Vegan i moim zdaniem na tym serum normalizującym najlepiej się go rozprowadza i jakby najdłużej utrzymuje mat. Jak na podkład matujący wyświeca się dość szybko, bo już po ok 4 godzinach ( a nie mam cery typowo tłustej). Gdy damy go w większej ilości to to wyświecenie jest już po ok 2 godzinach, a po 4 lubi się ciastkować - nie ma tego efektu przy jednej warstwie. 

I teraz tak: jeśli ja używam podkładu matowego i chcę w pełni poznać jego matowość to nie używam pudru, bo nie puder testuję. A koleżanki blogerki wypowiadając się o matowości podkładu bardzo często nakładały na niego puder i tak oceniały "matowy efekt podkładu". No sorry, ale dla mnie to nie tak ma wyglądać rzetelna recenzja, a to, że co niektóre wychwalały go pod niebiosa tylko dlatego, ze otrzymały go za free to dla mnie jest żałosne. Ale wiadomo, że w blogerskim świecie obecnie jest bardzo mało rzetelnych blogów z prawdziwą, szczerą recenzją ;/ Bardzo nad tym ubolewam, bo przez takie pseudoblogerki cierpi bardzo dużo dobrych, rzetelnych i szczerych blogerek ;/  Ale to w sumie jest temat na oddzielny wpis.

Wróćmy do podkładu Matt my day od Eveline. Dla mnie początkowo był niesamowitym bublem. Dopiero po połączeniu go z innym trochę jaśniejszym, kremowym podkładem i przetestowaniu go z różnymi kremami znalazłam jako takie połączenie, które na mojej twarzy wygląda w miarę dobrze. 
Jednak jego krycie pozostawia wiele do życzenia ;/ Na zdjęciu widać, że nawet nie zakrył moich delikatnych piegów na czole ;/  Trwałość zależy od ilości nałożonego podkładu. Prz jednej, cienkiej warstwie utrzymuje się jakieś 8 godzin więc nie ma źle. Nie będę się tuta wypowiadać o jego cechach pielęgnacyjnych, nawilżeniu i ochronie przed zanieczyszczeniami. Od pielęgnacji mam inne rzeczy. Jednak trzeba mu przyznać, że nosi się go w miarę komfortowo i nie przesusza skóry chociaż ...  Trochę zapycha i pogarsza jej stan ;/ 

Na pewno nie jest to podkład, do którego wrócę i który będę polecać ;/  Jak dla mnie jest on przereklamowany i absolutnie nie wart swojej standardowej ceny - 30 zł. Ja kupiłam go w cenie promocyjnej w klubie rossmann za 16 zł i uważam, że jest to maksymalna cena jaką można za niego dać ;/ Zresztą jak się okazało nie tylko ja jestem rozczarowana, na portalu wizaż wiele dziewczyn dało się nabrać na te pierwsze super, hiper pozytywne wpisy,a  rzeczywistość okazała się zupełnie inna ;/ 

Dajcie znać czy znacie ten podkład i jak się on u was sprawdził. 
Ale bądźmy szczere i nie zakłamujmy rzeczywistości tylko dlatego, że otrzymałyśmy go za darmo. Szczerość i prawda się liczy, a nie tylko darmoszka.

-------------------------------------------------

Ja stawiam na szczere i rzetelne recenzje dlatego jeśli coś jest do D*** to piszę, że tak jest. Bez względu czy kosmetyk kupuję czy dostaję piszę prawdę jak się u mnie spisuje. Wierzcie mi, że przez tą moją szczerość miałam kilka konfliktów z firmami, ale ... nie muszę Wam pisać gdzie to mam/miałam ;p 
Minusem szczerości jest mniejsza ilość współprac, bo wiadomo niektóre firmy bardzo się boją poznać prawdę na temat swoich produktów. Są to zwłaszcza te, które jawnie oszukuję klientów wmawiając im naturalność i czystość składów, które jak się okazuje wcale tak piękne i naturalne nie są.

A Wy wystawiacie szczere opinie czy czasami naciągacie rzeczywistość ? ;>
Dobra wiem, że i tak się nie przyznacie ;p 
---------------------------------------------------

46 komentarzy:

  1. No nie dla mnie taki kosmetyk. Dobrze, że się nie skusilam, choć słyszałam już pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz cerę suchą więc absolutnie Ci go nie polecam 😐

      Usuń
  2. Nie przekonują mnie za bardzo podkłady tej firmy, skusiłam się na ten z pipetką po wielu zachwytach, ale miłości zdecydowanie z tego nie będzie :/ Tego też nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat ten z pompką się bardzo fajnie sprawdza,ale to jedyny podkład z eveline, który jest w miarę jasny i dobrze u mnie wygląda. Inne to porażka 😑

      Usuń
    2. Chyba mówisz o innym podkładzie, bo ja mówię o takim z pipetą, nie pompką :)

      Usuń
    3. Mój bład- miałam na myśli podkład z pipetką nie pompką 😂

      Usuń
  3. Nie miałam tego podkładu i nie kusi mnie. Co do szczerości recenzji i ja spotkałam się z negatywnym odbiorem takich wpisów przez firmy, ale zdarzają się takie co szanują negatywne opinię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście są wyjątki np. Tołpa i AA podziękowały za negatywne spostrzeżenia 😉

      Usuń
  4. Nie chciałabym go nawet za darmo. Co do opinii blogerek, nie opierałabym się na nich za bardzo, bo każda skóra jest inna i inaczej się sprawdzi. Jednej podpasuje, innej nie bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo każda skóra inna,ale ja się opieram na recenzjach osób z cerą bardzo podobną do mojej. Bo wiadomo, że kremy czy podkład do cer suchych mnie nie interesują 😉

      Usuń
  5. Ciemnieje i zapycha? Zdecydowanie nie dla mnie ;)
    Tak naprawdę to nie spotkałam go wcześniej.
    Mówisz, że jak można ocenić matowość podkładu nakładając na niego jeszcze puder? Masz rację, ale wydaje mi się, że sam podkład wygląda czasami jakby makijaż był taki niedokończony, albo u mnie tak jest, bo używam bardzo jasnych odcieni. Jednak miałam i takie podkłady, które przestawały być matowe nawet po nałożeniu pudru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja np. bardzo rzadko używam pudrów jak już to latem. Zazwyczaj podkłady matujące same z siebie mi wystarczają i dlatego opieram się na opinii innych

      Usuń
  6. Dostałam go na którymś że spotkań blogerskich, o Boże jaki on jest straszny. Właśnie! Jego formuła, okropna! Nakłada też palcami i zawsze na czoło 'paćka', policzki, nos, broda paćka i rozsmarowuję. I nigdy tak nie miałam, ale tu tak jest za każdym razem jak go używam, nie jestem w stanie go rozsmarowac. Tak jakby okropnie gęstniał... Mam dwa odcienie, w obydwu wyglądam jak widmo jakieś, szczerze nawet nie pamiętam kolorów, ale nie lubię go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak nie jestem sama w tej opinii 😑 dla mnie też paskuda 👎

      Usuń
  7. A bo to dla każdego co innego dobre. Chociażby puder do kąpieli który dla ciebie był beznadziejne dla mnie jest super. Ja mam tak z podkładem Bielendy znika mi na twarzy jakbym smarował się wodą. Co do rzetelności blogerek to niestety wszyscy wiemy że różnie z tym bywa A szkoda bo tracą na tym też te uczciwe i rzetelne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale jak np. osoba z dość dużymi i widocznymi niedoskonałościami pisze, że krycie jest mega super, a u mnie z nielicznymi problemami,a nawet piegami sobie nie radzi to coś tu nie gra. No chyba, że są 2 wersje, albo dziewczyny do testów dostały inną- lepszą formułę 😐

      Usuń
  8. U mnie ten produkt się spisał i byłam z niego zadowolona, ale o tym już nie raz wspominałam i nie będę się powtarzać. Przyznaję się dostałam podkład za darmo, ale czy to coś zmienia? Nie! Recenzja to recenzja. Moja i szczera, więc chyba są zdania podzielone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko ja już zbyt wiele razy się przejechałam na tych szczerych recenzjach odnośnie kosmetyków eveline i nie tylko 😐

      Usuń
  9. nie skuszę się, bo jak pewnie wiesz znalazłam podkład, który mi odpowiada w niskiej cenie
    nie zapycha, jest sztosik

    OdpowiedzUsuń
  10. lubie takie opakowania ale produkt nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest ciekawe chociaż nie wiem jak będzie pod koniec 😑

      Usuń
  11. Akurat jestem w trakcie poszukiwań drogeryjnego, taniego i łątwo dostępnego podkładu i przyznam, że ten miałam na liście zainteresowań..teraz jednak chyba warto przemyśleć tę listę zakupową raz jeszcze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie polecam,ale wersja z pipetką u mnie bardzo dobrze wypadła 😊

      Usuń
  12. Zawsze piszę szczere recenzję i takie też lubię czytać :D Z tej marki jeszcze nigdy nie miałam podkładu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja już tak z reguły mam, że im produkt bardziej polecany w blogosferze tym dla mnie jest większym bublem. Niestety często brakuje indywidualnego podejścia i osoby z cerą np. suchą jednego chwalą coś do cery naczyniowej, aby za tydzień chwalić do mieszanej itd. Albo testy konkretnego rodzaju kosmetyku, który nagle spisuje się u 99% osób z przeróżnymi potrzebami. Na wszystko trzeba brać poprawki, ale grunt to szczera i rzetelna recenzja. "Darmocha" nie oznacza zawsze hitu...
    A co do podkładu to na pewno byłby to dla mnie zbyt ciemny kolor, nawet ten najjaśniejszy, więc już na wstępie odpada.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja po tym podkładzie na pewno świeciłabym jak gwiazda na nocnym niebie. Dla mnie ten podkład byłby zbyt skomplikowany do aplikacji.
    A co do szczerości recenzji, no cóż , nie widzę sensu pisać nie szczerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie wszyscy mają takie podejście 😑

      Usuń
  15. Nie do końca się z Tobą zgodzę co do testowania podkładu bez pudru. Przy mojej tłustej cerze nawet dobry podkład zszedł by w mgnieniu oka. Poza tym dla mnie pełny makijaż to podkład+puder. Zawsze tak robię i przy mojej tłustej cerze nie wyobrażam sobie robić inaczej. Choć przyznam, że przy testowaniu podkładu używam różnych pudrów, dla porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tutaj nie o to chodzi. Chodzi mi o recenzję i opinię o matowości podkładu gdy zawsze stosuje się puder. Przecież to się mija z celem. Jeśli podkład jest matujący to ma zapewnić mat bez pudru. To tak samo jak wydawanie opinii o szamponie używając zawsze odżywki ;/ no bez sensu ;/

      Usuń
  16. Nie znam go ;)
    A co do opinii i recenzji to ja zawsze stawiam na szczerość, dlatego współprac u mnie niewiele, bo nie biorę wszystkiego, ani tego co z góry ma mieć pozytywna opinię. Nie zgadzam się też na recenzje terminowe np. do 10 dni, bo dla mnie liczy się rzetelność testowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo zdrowe podejście ;) super 💞 i dlatego lubię do ciebie zaglądać 😉

      Usuń
  17. Ehhh no właśnie ja zawsze piszę o tym, że kłamstwo ma krótkie nogi. Nie mam nic do współprac i już drażni mnie to #freefrompr tak jakby nagle taka recenzja miała być wartościowsza, ale kurczę - to, że testuję coś co otrzymałam od firmy nie oznacza z automatu, że mam piać z zachwytu. Nawet jeśli pieję to i tak znajdują się jakieś minusy, o których piszę. I to nic zdrożnego, że produkt coś tam ma nie halo. Ale niestety zdarzają się propozycje, w których z góry założone jest, że ocena ma być pozytywna. Czegoś takiego się nie podejmuję. Zbyt długo prowadzę bloga, żeby pozwolić sobie na takie rzeczy. To mnie mierzi i odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że teraz jest mnóstwo pseudoblogów i pseudoblogerek, które za darmoszkę zrobią wszystko, a potem opinia idzie po wszystklich blogerach 😔

      Usuń
  18. Co do współprac, to akurat u mnie sprawa jest prosta - przez ostatnie lata poznałam naprawdę wiele produktów (które sama zakupiłam) i wiem, które marki się u mnie sprawdzają, a które nie, dlatego odmawiam współprac markom, które mogą u mnie "nie wypalić". Oszczędzam tym samym swój i ich czas. I całe szczęście nigdy nie musiałam "naciągać" swojej opinii. Zresztą lubię w postach jechać po bublach kosmetycznych :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha też czasami lubię zjechać produkty zwłaszcza gdy producenta ponosi wyobraźnia 😑

      Usuń
  19. Mam, i on nie dla mnie, szybko z nosa schodzi, czy użyje pudru czy nie i tak mat jest na chwilę, więc oddałam go mamie, która też nie jest zadowolona, dobrze, że go nie kupiłam....

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie dostaję nic od firm i nie mam żadnych współprac. Sama wszystko co na blogu prezentuje to sama kupuję. I Jeśli mi sie podoba kosmetyk to pisze to a jeśli nie to piszę też . Po prostu nie ubarwiam swych wpisów . A to co kupuje to I tak większość mi sie sprawdza. Ale prawda często blogerki ubarwiają rzeczywistość . Ja nie patrzę ślepo to co nie piszą, tylko sama muszę się przekonać na własnej skórze i co tyle szumu jest .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się sugerowałam opiniami blogerek z podobnymi cerami, włosami czy upodobaniami 😑

      Usuń
  21. @Kaprysek i Anszpi, my również cenimy sobie wszystkie merytoryczne opinie, zarówno pochlebne, jak i krytyczne. Dostajemy od Was zapytania, pochwały ale też uwagi, i wszystko bierzemy sobie do serca, bo dzięki Waszym recenzjom marka się rozwija i ulepsza swoje kosmetyki. Dlatego dziękujemy Ci za szczerą opinię dotyczącą podkładu Matt My Day. Ciemnienie podkładu jest często spowodowane wejściem w reakcję z pozostawionymi na skórze kosmetykami (np. kremami nawilżającymi), lub z pH Twojej skóry. Przed nałożeniem podkładu warto upewnić się, że skóra jest odpowiednio oczyszczona - w tym celu polecamy stosowanie toniku. W kwestii rekomendowania podkładu przez blogerki, są to ich szczere opinie - jeśli zapoznasz się ze wszystkimi recenzjami zamieszczonymi w serwisie YouTube, przekonasz się, że są zróżnicowane. Otrzymanie od nas PR-owej nie zobowiązuje blogerek do zamieszczania samych rekomendacji - zależy nam na rzetelnych testach i szczerych opiniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja straciłam zaufanie do niektórych blogerek, które recenzują tylko otrzymane produkty i zawsze się u nich wszystko sprawdza 😔

      Usuń
  22. Mnie ten podkład nie kusi, ale recenzji na jutubach mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...