Przeciętniaki

Zapraszam Was dzisiaj na wpis o kosmetycznych przeciętniakach, czyli kosmetykach przeciętnych, średnich, do których na pewno nigdy więcej nie wrócę i raczej nikomu ni będę ich polecać
Co ciekawe są wśród nich produkty o których było dość głośno na blogach  w tym roku. Ciekawe czy je znacie i jakie jest Wasze zdanie na ich temat.
Zaczynamy ? Zaczynamy ! ;)
Zacznę od kosmetyków _Element, które są dzieckiem Elfa Pharm. Miałam okazję być na spotkaniu z marką gdzie poznałyśmy produkty Element.
Jednak z ich tonikiem z odpowiednikiem jadu żmii się nie polubiłam
Nie mogę nazwać tego toniku bublem, bo za bubla go nie uważam jednak niczym szczególnym się nie wyróżnia. O taki najzwyklejszy tonik, który u mnie bardzo się pienił i pozostawiał taki lepki film
używałam go od czerwca no i niestety w okresie letnim takie odczucia nie są dla mnie miłe. 

Podobnie jest z pianką zawierającą filtrat z śluzu ślimaka _Element
Pianka jak pianka - oczyszczała, nie wysuszała, przyjemnie pachniała jednak zabrakło mi czego co sprawiłoby, że ta pianka zostałaby głównym bohaterem osobnego wpisu.
Śluz ślimaka to jest super sprawa, ale czy w piance, która jest na skórze max 2 minuty to coś on zdziała? Nie sądzę ;/ No u mnie szału nie było. Miałam, zużyłam, ale już więcej nie kupię i raczej nie polecę. W ogóle w rossmannie była taka osobna szafa z kosmetykami Element. Jakoś w lipcu była dość duża promocja i wyprzedaż tych kosmetyków, a teraz w ogóle ich w drogeriach nie widzę. Ktoś coś wie ?

Słynne brokatowe maseczki Selfie Project project też mnie nie zachwyciły. A pamiętam jaki był na nie szał na blogach i instagramie
Jednak poza tym, że ciekawie połyskują na skórze nie robią dosłownie nic. Niby są różne rodzaje, ale jak dla mnie to one się tylko kolorem różnią, a zapewnienia producenta absolutnie nie mają pokrycia w rzeczywistości ;/
W sumie to mogę je nazwać bublami i to tam powinno być ich miejsce. Ale ratuje ich to, że chociaż przez chwilę można się poczuć jak jednorożec i błyszczeć niczym gwiazdka na niebie ;p 
Tak, tak to żart ;p 
A jak u was spisały się te maseczki ? robiły coś ?

Mascara AA wings black power volume też dużo obiecywała, ale w rzeczywistości efekt marne ;/
Szczota dość duża i gruba nawet nie była taka zła, ale efekty na rzęsach przeciętne. W dodatku po jakiś 3 tygodniach zaczęła się kruszyć i osypywać przez co efekt pandy był bardzo widoczny ;/ 
No niestety! Jeśli chodzi o tusze to jestem bardzo wymagająca i tylko nieliczne mascary mnie zadowalają ;/ A  ostatnio to w ogóle mam pecha jeśli chodzi o tusze do rzęs ;(

I na koniec największy i chyba najdroższy przeciętniak. Krem- żel na dzień z aktywnym tlenem od o2skin
Miałam okazję poznać wszystkie dostępne kosmetyki o2skin i jak dla mnie to niczym szczególnym się one nie wyróżniają. I żadnego efektu wow nie ma. Jak dla mnie Bielenda wypada lepiej niż kremy tej marki. 
No nie wiem może ja jestem zbyt wymagająca ? Jednak za krem, który kosztuje 65 zł oczekuję czegoś więcej niż delikatnego nawilżenia i wygładzenia skóry. W dodatku mimo, że producent nazywa ten krem żelem dla mnie jest trochę ciężki jak na krem dzienny. Owszem wydaje się lekki jednak po nałożeniu czuć taki lekko tłustawy film. Przykro mi to mówić, ale bardzo średnio wypadają u mnie te kosmetyki i niestety nie mogę ich polecić ;/

To wszystkie moje przeciętniaki z minionego półrocza. Widzicie tutaj znajome kosmetyki ? A może jest tutaj Wasz hit ? Dajcie koniecznie znać ;)

40 komentarzy:

  1. Wiele osób narzeka na maseczki Selfie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tylko czarną maseczkę Selfie Project i dokładnie tak jak napisałaś nie robiła NIC. Do tego jestem coraz bardziej na nie jeśli chodzi o maseczki peel-off.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam maseczki Selfie Project i krem O2Skin i mam o nich takie samo zdanie jak Ty. Maseczki nie robią nic, a krem użyłam kilka razy i nie przypadł mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sądziłam, że te maseczki tylko fajnie wyglądają na twarzy. Jak choinka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam niczego
    maseczki mnie ciekawiły najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  6. O a ja tego toniku z jadem żmii byłam ciekawa, a krem żel O2Skin był dla mnie ok. Chociaż tak jak mówisz nawilża wygładza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam próbkę O2skin, nie przekonała mnie do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w zapasie tusz z AA i O2skin, więc jak wypróbuję dam znać ;) Maseczki brokatowe wyglądają pięknie i jak widać tylko tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam mascare z AA Wings ale podkręcającą i była super. Natomiast kosmetyki Element nigdy mnie nie kusiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Elemwnt bardzo fajny jest ochronny spray do włosów 😉

      Usuń
  10. gdybym miała 25 lat mniej to chciałabym być jednorożcem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście nie miałam żadnego z tych produktów. O tych maskach Selfie Project czytałam już, że rewelacji nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kosmetyki O2Skin jakiś czas temu zwróciły moją uwagę, ale jakoś nie kupiłam nic tej marki. Nie mam czego żałować;).

    OdpowiedzUsuń
  13. Uuuu nie miałam nic z tych przeciętniaków :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnego z nich, o tych maskach jednak słyszałam i dlatego już mnie nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje mi się, że te maseczki brokatowe są skierowane do dziewczynek które będą się bardziej tymi maseczkami bawiły, niż sobie oczyszczały buzie. No ale cóż, mimo tego wyglądają śmiesznie, idealne coś na zabawę z koleżankami.
    Tak to nie miałam nic z tych przeciętniaków

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny wpis - pozwala uniknąć zakupu kosmetyków, które niczym szczególnym nie wyróżniają się...

    OdpowiedzUsuń
  17. O maseczkach Selfie słyszałam widziałam i o dziwo sama się na nie nie skusiłam :p Więcej nic nie znam i może i dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tych produktow, ale przecietniaki sa najgorszym typem kosmetykow :P

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...