Le Petit Marseillais Gruszka

Na początku kwietnia w biedronce pojawiły się 2 limitowane wersje zapachowe żeli Le Petit Marseillais. Skusiłam się na oba i to była bardzo dobra decyzja.
Żel o zapachu gruszki to jeden z lepszych jakie miałam ;) Gruszka Le Petit Marseillais pachnie identycznie jak owoc w sadzie lub na targu. Pysznie!
Jest to zapach słodki, soczysty, letni i niesamowicie apetyczny ;)
Tak jak zapewnia producent żel pachnie wyjątkowo - bardzo naturalnie
Żel kosztował 4,99 zł i jak tylko jeszcze gdzieś go dostanę to kupię kilka buteleczek, bo gruszkowe kąpiele umilały mi kwietniowe wieczory. Żel zapewnia długotrwałą pianę oraz przyjemne doznania zapachowe, a do tego pięknie skórę oczyszcza, nie wysuszając, nie podrażniając i nie ściągając jej ;)
Skład jest ok jak na drogeryjny żel za niecałe 5 zł
Jest jeszcze wersja jeżynowa, o której na pewno też Wam opowiem tak samo jak o nowych żelach o zapachu granatu czy czerwonej pomarańczy z szafranem ;)

Lubicie żele Le Petit Marseillais ?

Bell Let's talk about TREND - pomadki metaliczne z biedronki

Co jakiś czas w szafach Bell w Biedronce pojawiają się nowe edycje limitowane dostępne jedynie w tym sklepie. Pod koniec marca Bell wypuściło limitkę o bardzo fajnej nazwie Let's talk about TREND
W ofercie znalazł się bananowy - prasowany puder, bardzo żółty korektor pod oczy, dwie wersje kolorystyczne z różami i bronzerem do modelowania policzków, peeling i oliwka do paznokci, brzoskwiniowe serum do paznokci, nabłyszczacz i wysuszacz lakieru oraz 4 metaliczne pomadki w płynie, które najbardziej mnie zainteresowały.

O produktach do paznokci (które pewnie już widzieliście na moim insta) oraz pudrze i korektorze opowiem Wam w osobnym wpisie, a dziś porozmawiamy o metalicznych pomadkach  Liquid Metal Lipstick!
Dostępne są 4 kolory - bardzo jasny, prawie niewidoczny róż nr 1, typowy róż lekko widoczny nr 02, brudny róż, który może wyglądać jak jasny brąz z dodatkiem różu nr 03 oraz mleczna czekoladka nr 04.
 Ale czy to są pomadki metaliczne ? Jak dla mnie niekoniecznie.
Ja wiem, że trudno stworzyć zwłaszcza jasne metaliczne kolory, ale pomadki Bell jak dla mnie są iskrzące ( a nr 1 i 2 wręcz brokatowe), a nie metaliczne.
Za to szata graficzna oraz nazwy mają bajeczne ;p
Dla mnie najlepszy okazał się nr 03 Just Because, który wydaje się być lekko brązowy, ale tak naprawdę jest ciemnym, brudnym różem
Konsystencja jest dość gęsta i lekko klejąca. Krycie jak na iskrzący błyszczyk jest ok choć na pewno na spękanych ustach nie będzie wyglądać za dobrze. Niestety płynna pomadka bell podkreśla wszystkie niedoskonałości ust ;/
Nosi się ją komfortowo,bo nie zastyga i nie ściąga ust.
Pachnie delikatnie gumą balonową ;)
Na ustach nie prezentują się źle, ale nie do końca jest to moje wykończenie. Na szybkie zakupy, spacer czy spotkanie z koleżanką ok, ale do pracy i na większe wyjścia ja na pewno ich nie użyję tym bardziej, że dość szybko się zjadają.
Jak wam się podobają te pomadki ?
Pasuje mi kolor nr 03 ? ;>

Tam byłam ... Meet Beauty 4

Konferencja Meet Beauty to zdecydowanie blogerskie wydarzenie roku.
Należę do tej elity, która w tym roku bawiła już 4 raz na konferencji. Jak dla mnie dotychczas I i ostatnia, czyli IV edycja były najlepsze. Dzisiaj opowiem Wam jak mi minął kwietniowy weekend (21/22.04.2018) w stolicy ;)

Meet Beauty 4 odbyła się w Hotelu Lord.
Gratuluję organizatorom wyboru miejscówki. Bardzo komfortowy, przytulny i elegancki hotel z przepysznym jedzeniem.

Obiady były genialne. Stoły uginały się od jedzenia i naprawdę trzeba być nie wiem jak francuskim pieskiem żeby nie znaleźć czegoś dla siebie. Wbrew pozorom blogerki lubią dobrze zjeść i oferta obiadowa hotelu lord moim zdaniem sprostała nawet najbardziej wybrednym podniebieniom. Ich wołowina to coś pysznego i na samą myśl cieknie mi ślinka. A desery ... poezja!

W ogóle uważam, że organizatorzy spisali się na 6! Ale firmy które się wystawiały już niekoniecznie. Może się narażę, ale przed następną edycją warto by było przeszkolić takie firmy z tego jak się powinno nawiązywać kontakt z blogerami oraz jak powinna przebiegać współpraca.

Na Meet Beauty wystawiało się 10 firm:
Annabelle Minerals
Pollena Eva
O2skin
So Chics cosmetics
Natura Siberica
Efektima Instytut
Neess
Mustela
Roge Cavailles
Pierre Rene wraz z Miyo



Najbardziej zaangażowane w promowaniu swojej marki oraz nawiązaniu kontaktu z blogerkami kosmetycznymi były 3 firmy. Pollena Eva nie tylko mówiła o swoich nowych liniach kosmetyków, ale także przeprowadziła szczegółową analizę skóry i dobrała indywidualną pielęgnację dla każdej z nas.
Były to bardzo sympatyczne spotkanie i przyjemnie spędzony na stoisku czas. Mam nadzieję, że oferta firmy przypadnie mojej kapryśnej cerze do gustu i będę mogła napisać Wam o nich same pozytywy ;)

O2Skin również dzieliło się wiedzą oraz swoimi kosmetykami z uczestniczkami konferencji. Każdy kto podszedł do stoiska był zasypywany informacjami oraz propozycjami testowania ich kosmetyków.
Można również było się spotkać z ambasadorkami marki, a nawet samej się do takiej akcji zgłosić ;) Byłam również na Warsztatach firmy, ale informację o kosmetykach tlenowych zdobyłam już wcześniej dzięki Malwinie - Optymalistka, która jest ambasadorką ;*

Annabelle Minerals miało piękną dekorację oraz stanowisko do makijażu
W konkursie można było wygrać olejek ;)
I tak wygrałam. Każda z nas wygrała ;) Po składzie już wiem, że będzie to dla mnie bajka ;)

Natura Siberica poza warsztatami zachęcała do udziału w swoim konkursie

Ja #oddajesienaturze a Ty ? ;>


Efektima również prezentowała swoje produkty i dla każdej z uczestniczek miała przygotowaną paczuszkę z upominkami.

Stoisko Neess bogate w nowe produkty - innowacyjną bazę do hybryd peel Off oraz nowe pędzle, które owszem można było pomacać, ale na tym się zabawa kończyła. Co prawda pozytywni ludzie, ale szczerze powiem  że sama nie wiem po co się wystawiali  - sama organizacja warsztatów by wystarczyła.

Mustela jedynie miała wystawione produkty i co niektórzy otrzymali misia i zestaw próbek. 

Roge Cavailles podobnie. Produkty były, o historii francuskiej firmy co niektóre z nas się dowiedziały. Można było wybrać sobie 1 z 4 wariantów żeli pod prysznic i tyle.

Jak dla mnie najbardziej niezrozumiałe było stoisko Pierre Rene, na którym czułam się jak intruz. Wg mnie firma kompletnie nie potrafiła się odnaleźć. W sobotę razem z dziewczynami odwiedziliśmy stoisko, ale nikt się nami nie zainteresował. Próbowałam zagadać Panią wizażystkę (chyba), ale zero zaangażowania w rozmowę. Marketing padł! Jak dla mnie zero, zero chęci. 

Dałam im szansę jeszcze w niedzielę i jeszcze raz do nich zajrzałam. Tym razem Pan wykazał minimum zainteresowania i w końcu czegoś się dowiedziałyśmy. Najbardziej zainteresowały mnie nowe - matowe pomadki w płynie, ale mogłam sobie tylko na piękny odcień nr 3 popatrzeć i powzdychać.
Co mi się jeszcze nie podobało na tym stoisku ? A to, że bardzo dzielili blogerki. Jedne wybierały co chciały i dostawały wszystko na co spojrzały, inne bez pytania ładowały do toreb, a jeszcze inne -  te kulturalne były traktowane jak intruzy. Ja się przynajmniej tak czułam - jak intruz podchodzący do stoiska!

I może się teraz narażę, ale uważam że takie sortowanie blogerek na lepsze i gorsze jest karygodne i w ogóle nie powinno mieć miejsca!
Po takiej akcji nie mam ochoty zaglądać do ich szaf!

Ogólnie jednak konferencja bardzo mi się podobała i gratuluję BLOGmedia oraz zBlogowani zaangażowania i ogarnięcia tak dużego spotkania!

Dla mnie najważniejsze było spotkanie z Kasią Glowlifestyle, Pauliną Not Too Serious, Blanką Silesian Beauty, Malwiną OptyMalistka, Anią moimzdaniem.be oraz masą innych znanych i mniej znanych dziewczyn. To właśnie na Meet Beauty poznałam osobiście Turkusoową oraz Anię Zalotka ;)

Do domu przywiozłam piękne wspomnienia oraz kilka ciekawych rzeczy, o których na pewno przeczytacie na blogu lub instagramie

Koniecznie dajcie znać jak się bawiłyście i czy wybieracie się na kolejną edycję. Ja jak tylko mnie zaproszą na pewno się pojawię ;)


Hybrydy NOX Nails baza 2w1

Rynek hybrydowy jest zasypany przeróżnymi markami. 
Każda firma chce się wybić, ale tylko nielicznym się to udaje. Dziś opowiem Wam o hybrydach NOX Nails, które były dla mnie czymś zupełnie nowym i pewnie gdyby nie Spotkanie blogerek w Rybniku Meet Bloggers <relacja zBlogowani> do dziś bym o tych hybrydach nie wiedziała
Każda z uczestniczek otrzymała produkt 2w1 baza i top oraz 3 kolory lakierów hybrydowych. Kolory były różne dlatego też powymieniałyśmy się kolorami, bo wiadomo nie każdemu pasuje kurczaczkowa żółć ;p 
Jak na razie na paznokciach miałam 2 kolory i dziś o nich Wam opowiem. Zacznijmy jednak od produktu baza i top - 2w1
Według producenta jest to rzadszy odpowiedni firmowych baz i topów, ale zapewnia intensywny połysk i wytrzymałość stylizacji do 14 dni.

Jak dla mnie jest to bubel jakich mało!

Nałożyłam ten produkt solo gdy nie miała czasu na bawienie się z kolorem. Skoro jest to baza i top w jednym to po przygotowaniu, zmatowieniu i odtłuszczeniu płytki nałożyłam 2 warstwy bazy z topem (oczywiście każdą utwardziłam w lampie), przemyłam cleanerem  i ... tyle. Chodziło mi o to, żeby paznokcie były wzmocnione, bezbarwne, ale z połyskiem. I takie były. 
Pięknie błyszczały i wyglądały ok, ale przez 1 dzień. Jeden dzień! 
Tyle ta baza z topem wytrzymała na moich paznokciach. Już następnego dnia wszystko odpadło. Testowałam też ten produkt u mojej mamy - baza wytrzymała niecałe 2 dni, a u mojej koleżanki (która sama sobie robi paznokcie i potrafi to robić) hybrydy na tej bazie odpadły po 3 dniach ;/ 
Jak dla mnie szkoda pieniędzy tym bardziej, że produkt kosztuje 25 zł.
Nie, nie i jeszcze raz nie!
Jeśli chodzi o kolory to w mojej stylizacji wykorzystałam owoc granatu oraz bezchmurne niebo.
Owoc granatu to ładna czerwień choć na opakowaniu wygląda bardziej bordowo niż w rzeczywistości. Kolor ładny, ale niestety coś jest z nim nie tak. Po pierwsze kolor rozkłada się nierównomiernie i podczas utwardzania tworzy takie kropki jakby nie umiał się utwardzić. Nie ma też opcji żeby nałożyć ten kolor cienką warstwą bo bardzo smuży. 
Trzeba się napracować zwłaszcza jeśli ktoś ma tak jak ja wąską płytkę paznokcia, bo niestety pędzel jest dość szeroki, a konsystencja gęsta ;/ 
Owoc granatu na bazie z innej firmy wytrzymał u mnie 7 dni, a u mojej mamy 6 ;/ Nie jest to dobry wynik. I mimo, że kolor ładny to więcej na moich paznokciach nie zagości!


Bezchmurne niebo to jakościowo zupełnie inny - lepszy lakier hybrydowy. Nazwa idealnie oddaje kolor - cudowny, jasny niebieski. Na wiosnę i lato idealny! Ten kolor o wiele lepiej się rozprowadzał, utwardzał i co najważniejsze na bazie Neess utrzymał się ponad 2 tygodnie! 
W zapasach mam jeszcze pastelową zieleń tzw. kaktus, ale go użyję w raczej wakacyjnym manicure i wtedy Wam o nim opowiem więcej.

Jeśli chodzi o zdejmowanie to owoc granatu poschodził sam, a bezchmurne niebo klasycznie po ok 12 minutowej kąpieli w acetonie.

Podsumowując: Baza i top 2w1 Nox Nails to kompletne nieporozumienie i uważam, że produkt powinien być usunięty ze sprzedaży. Co do kolorów to wybór jest ogromny, nazwy swojskie i kreatywne, ale z jakością i trwałością szału nie ma. Wszystko niestety zależy od koloru. Jakby te hybrydy kosztowały max 15 zł to może pokusiłabym się o inne kolory jednak 7 ml buteleczka kosztuje 25 zł i moim zdaniem trochę drogie jest to ryzyko.

Dajcie znać czy znacie te hybrydy i jak u Was się sprawdzają.

Buna owsiany olejek peelingujący

Peelingi do twarzy to temat rzeka, prawda ? W drogeriach ilość produktów przyprawia o zawrót głowy. Ja przyznam się szczerze, że jeśli chodzi o złuszczanie to jestem wierna kwasom, a także bardzo lubię mikrodermabrazję i kawitację. Co do mechanicznych peelingów to nie mam, a właściwie nie miałam ulubieńca - zresztą rzadko po takie peelingi sięgam tzn. sięgałam. Ale skusiłam się na owsiany olejek peelingujący do twarzy Buna i nie żałuję!
Kosmetyki Buna lubię, zwłaszcza ich maseczki są godne polecenia <recenzja klik>, a teraz do polecanych dodaję owsiany olejek peelingujący, który u mnie spisuje się bardzo, bardzo dobrze. Producent obiecuje głębokie oczyszczenie, zwalczenie niedoskonałości, normalizację wydzielania sebum, nawilżenie i detoksykację
Zobaczcie jaki jest przyjemny skład. W sumie na początku same oleje. Jak na drogeryjny kosmetyk za niecałe 10 zł to skład naprawdę bardzo dobry! Konsystencja tego peelingu jest inna, ale bardzo przyjemna - płatki owsiane zatopione w mieszance olei, a wszystko to w formie galaretki.

 Aplikacja jest bezproblemowa mimo, że mamy tutaj oleje. Uwielbiam nakładać ten peeling i masować nim twarz. Galaretka staje się olejem, który sunie po skórze, a płatki owsiane delikatnie peelingują i złuszczają naskórek. Po delikatnym masażu zostawiam mieszankę na ok 10 minut po czym zmywam. Skóra po tym peelingu jest niesamowicie gładka, pory zwężone i czyste. Skóra wygląda jak pupcia niemowlęcia. W dodatku ma się uczucie nawilżenia, odżywienia i takiej ekstra skóry. Naprawdę to uczucie trzeba poczuć. Nie jest to mocny zdzierak, ale takie na twarz nie są polecane. Szczerze Wam ten peeling polecam zwłaszcza, że cena to ok 10 zł. Naprawdę Warto!!! 

Dajcie znać czy macie doświadczenie z kosmetykami Buna i który ich produkt najlepiej się u Was sprawdza ;)


Tam byłam ... Spotkajmy się w Rybniku 14.04.2018

Oficjalnie oznajmiam, że jestem zakochana w Rybniku! To piękne, spokojne, czyste miasto z klimatem. 

I oczywiście z cudownymi mieszkankami ;p  Z którymi miałam okazję spotkać się w minioną sobotę 14.04.2018 na spotkaniu blogerek w cafe Bosko

Spotkanie było kameralne, bardzo spokojne, wypełnione śmiechem i ploteczkami - nie tylko kosmetycznymi ;p
W spotkaniu udział wzięło 10 blogerek z Rybnika i okolic. Kilka twarzy już dobrze znałam, a kila miło było poznać. 
Bardzo się cieszę, że organizatorka - Ania z bloga Anaikosmetyki mnie zaprosiła i to dzięki niej mogłyśmy się poznać ;) 

W spotkaniu udział wzięły:
Aleksandra - Świat Aleksandry
Sylwia - Matczysko
Ania - AnnaPoint
Mariola - Lakierowo
Oczywiście każda z nas w ten dzień nie liczyła kalorii. Moja dieta poszła się bujać i wiecie co ? Nie żałuję ;)
Spotkanie przebiegało w sielskiej atmosferze, a że dzień był piękny to aż żal było się rozstać. Dlatego też mam nadzieję, że wkrótce znowu się spotkamy w identycznym składzie. Wierzcie mi takie spotkania z ludźmi z tymi samymi zainteresowaniami to sama przyjemność ;)
 Spotkanie zakończyło się po 18 chociaż gdyby w menu znalazły się potrawy mięsne trwało by dłużej ;p Na zakończenie każda z nas otrzymała upominki od partnerów spotkania za co serdecznie dziękujemy.
Jak dla mnie największą niespodzianką była paczka, a właściwie paczki od Bell. Każda z nas otrzymała całą nową serię Let's Talk about trend dostępną w Biedronkach i do tego jeszcze kilka innych kosmetyków Bell ;)
For Life & Madaga to dla mnie totalne nowości. Jako, że są to próbeczki to pojadą ze mną do Warszawy na Meet Beauty ( a to już w ten weekend ;))  Z polskimi kosmetykami termalnymi z Podhala TERMISSA też się jeszcze nie znam. Ale się poznam. Silcare dla każdej przygotował zestaw startowy do robienie hybryd. Szkoda tylko, że dublują mi się kolory ;/ A o wiosenną świeżość zadbają antyperspiranty CD ;)
Silcare zadba też o nasze ciało i stopy ;) So Chic ma w swojej ofercie zapachy i kosmetyki do makijażu. Pilomax chyba każdy dobrze zna ;) Herbaty Ahmadtea umilają popołudnia i wieczory ;) Lubię kosmetyki Oillan, ale tej serii nie znam. I na koniec produkty kolagenowe od Noble Medica - suplementy i krem kolagenowy. Sporo ciekawych nowości, prawda ?;>

 Na pewno przeczytacie o nich w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że będą to same perełki ;) Lubicie takie spotkania w kosmetycznym gronie ? 
Spotkamy się w najbliższy weekend w Warszawie ? 
A może zobaczymy się 2.06 w Krakowie ?; >

OnlyBio żel do mycia ciała nawilżenie/odżywienie z biosurfaktyną

Z kosmetykami OnlyBio miałam już okazję się poznać. Ich płyn micelarny z biosurfaktyną bardzo dobrze się u mnie sprawdził <recenzja klik>
Na początku marca odwiedziłam przepiękny Rybnik (jestem zakochana w tym mieście!) i dzięki spotkaniu blogerek Meet Bloggers <relacja klik> miałam okazję poznać żel do mycia ciała OnlyBio
Solidna, szklana buteleczka z pompką zawiera w sobie 250 ml bezbarwnego, pachnącego cytryną żelu. Skład jest na tyle zachęcający i w 98,95% naturalny, że postanowiłam ten żel wykorzystać do mycia twarzy
Nie ma tutaj żadnych silnych detergentów, PEGów, fosforanów czy innych substancji drażniących. Za to biosurfaktyna ma działanie antyseptyczne, olej sezamowy utrzymuje wilgoć w skórze, odżywia i zapobiega starzeniu.
Początkowo z działania byłam bardzo zadowolona. Żelu używałam każdego ranka - piękny, świeży cytrusowy zapach dawał kopa i umilał poranną toaletę. A gdy skończyło się moje mydło z węglem bambusowym Mohani <recenzja klik> żelu używałam też wieczorami. Wszystko było dobrze ... czysta skóra, bez podrażnień, mniej niedoskonałości, zero podrażnienia i efektu ściągnięcia. 

Niestety po 3 tygodniach coś się zaczęło dziać ;( po umyciu skóra była ściągnięta, zaczerwieniona, piekła. Nie było dobrze ;( Bolało ;(
Odstawiłam żel na kilka dni i używałam go do mycia ciała. Sprawdzał się, ale skóra po kąpieli mimo, że nie była podrażniona czy zaczerwieniona  to niesamowicie swędziała i niestety była wysuszona ;/ Umyłam też tym żelem włosy. Raz! Bo niestety były takie piórkowate, że nie dało się ich ułożyć.

 Po jakimś tygodniu wróciłam do mycia twarzy tym żelem OnlyBio - niestety podrażnienie i zaczerwienienie nadal występowało choć nie było już aż tak silne. Nie wiem co to się stało i dlaczego moja raczej nie alergiczna skóra tak zareagowała. Dziwne to tym bardziej, że skład jakiś agresywny nie jest.

Żel mimo wszystko jest bardzo wydajny i początkowo niesamowicie przyjemny w stosowaniu.  Kosztuje ok 28 zł, dostępny jest w sklepach zielarskich, internecie oraz w Naturze (chyba). Niestety ja już do tego żelu nie wrócę, ale mimo wszystko chętnie poznam inne ich produkty ;)

Dajcie znać czy znacie kosmetyki z biosurfaktyną ? ;>

Helfy Cukrowy peeling do ciała - kawa

Wiosna w pełni. Ba! można powiecie, że temperatury wręcz letnie. Nie do końca jestem zadowolona, że tak szybko zrobiło się gorąco. Ale dziś nie o pogodzie, a o zabiegach, które wiosną i latem są wręcz obowiązkowe. Chodzi o peeling do ciała. Tak wiem, że powinno się go robić regularnie przez cały rok, ale ja z tego typu produktami się nie lubię i jedynie w okresie wiosenno-letnim się do nich zmuszam. Tak! zmuszam, bo dla mnie peeling ciała do dość bolesny i niekoniecznie przyjemny zabieg (to już wolę depilację woskiem). 

Mimo, że mam spore zapasy kosmetyków to peelingów do ciała w zapasie nie mam i mieć nie będę. Moim jednym peelingiem jest, a właściwie był peeling kawowy od Helfy. Producent obiecuje:
Jest to peeling cukrowy o dość fajnym i dobry składzie. Sami zobaczcie co skrywa ten wielki słoik ;) 
Sam peeling ma postać olejowej galaretki. Ciekawa jest to konsystencja: lekko ciągnąca, ale nie tłusta i nie klejąca. Jedynie liczyłam na lepszy kawowy zapach. Nie wiem dlaczego, ale kawowy peeling kojarzył mi się z zapachem świeżo mielonej i zaparzonej kawy, a ten peeling pachnie takimi zbyt długo moczonymi fusami. Jako fanka kawy stwierdzam, że zapach z kawą ma mało wspólnego, ale za to skład jest bardzo na tak ;)
Peeling nie należy do bardzo mocnych zdzieraków, ale delikatny też nie jest. Ładnie wygładza i napina skórę, a oleje ją odżywiają. Po takimi peelingu nie potrzebny jest żaden balsam. Podobał mi się efekt jaki dawał ten peeling jednak samo peelingowanie to dla mnie nic przyjemnego. Jako, że opakowanie jest duże podzieliłam się peelingiem z koleżanką. Jednak jeśli lubicie peelingi to ten mogę Wam szczerze polecić na wiosnę i nie tylko.

Gotowy kawowy peeling z olejowymi dodatkami dostaniecie w sklepie internetowym Helfy oraz w ich stacjonarnych oddziałach np. w Katowicach na ul. Młyńskiej obok dworca PKP i galerii Katowickiej. Dajcie znać jakie peelingi do ciała lubicie najbardziej ?;>
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...