kosmetyczne rozczarowanie 1/2015

Producenci kosmetyków kuszą nas na każdym kroku. 
Piękna szata graficzna, bajeczny opis, cudowne obietnice. Bardzo często jednak się zdarza, że kosmetyk,  który miał zdziałać cuda nas rozczarował. 
I nie chodzi mi tu o to, że okazał się bublem (co niestety też się zdarza), ale najzwyczajniej w świecie liczyłyśmy na coś lepszego.

 Chciałam Wam dzisiaj pokazać 5 produktów, które mnie w ostatnim czasie rozczarowały.....

Ogromnym rozczarowaniem okazała się paletka cieni JOKO, którą otrzymałam na  noworocznym spotkaniu blogerek w Sosnowcu (relacja klik)

Paletka składa się z 5 potrójnych mini paletek najprawdopodobniej są to
 zestawy Trio PERFECT your LOOK (klik). 
Zestawy kolorystyczne bardzo mi się podobają jednak jakościowo są to bardzo słabe cienie. Według producenta  to luksusowe, aksamitne cienie z dodatkiem jedwabiu o satynowym wykończeniu. Niestety pigmentacja zwłaszcza jasnych cieni jest słaba, trwałością również nie grzeszą.
Mimo, że kolory piękne to cienie mnie zawiodły.
Jest to kolejna już paletka JOKO, która mnie nie zachwyciła więc wiem, że  na kolejną raczej się nie skuszę ;/

Dużym rozczarowaniem jest również nowość Eveline, a dokładnie ich regenerujący krem - maska do rąk i paznokci 5w1 (klik)

Tak te ich słynne Xw1 ;p
Producent obiecuje głęboką regenerację, intensywne nawilżenie, odżywienie, łagodzenie podrażnień, wygładzenie i wzmocnienie paznokci. Jako, że krem jest dość tłusty i pozostawia film stosowałam go na noc.
Dla mnie krem-maska to coś  intensywnie działającego.
Niestety krem ten działał pozornie. Po nałożeniu dłonie były natłuszczone, wydawało się, że są mega odżywione i nawilżone, ale ....  rano budziłam się z suchymi, szorstkimi, lekko popękanymi dłońmi ;/
Zmieniłam krem na inny tej firmy ( o którym napiszę w marcu) i efekt jest już o niebo lepszy ;)
Tak więc krem extra soft wg szwajcarskiej receptury  przynosi chwilową
i pozorną ulgę.
Niestety u mnie się nie sprawdził ;(

Jeśli chodzi o usta to nie polubiłam się z balsamem ochronnym Laura Conti z masłem karite i bajkaliną (klik)
Mimo dobrego składu balsam ten niczym szczególnym mnie nie zaskoczył. 
Typowy średniak, który trochę bielił usta i lubił się zbierać w kącikach ;/
Za 7 zł znam lepsze pomadki ochronne do ust.
Ten egzemplarz trafił do kosmetyczki mojej chrześnicy, która zawsze podkrada moje usteczkowe mazidła. Teraz przynajmniej ma coś swojego ;p 

Bardzo dużym rozczarowaniem pielęgnacyjnym okazała się pianka do mycia twarzy Lirene youngy 20+
Mimo, że nie lubię kosmetyków Lirene to skusiłam się na nią podczas promocji w Rossmanie. Nie wiem dlaczego nie sprawdziłam wtedy składu. 
Zachęciła mnie cena (6zł). Jednak gdybym nawet na szybko przeanalizowała skład to nie wzięłabym tej pianki nawet jakby kosztowała 1 zł!
Skład jest beznadziejny! Zapach jest sztuczny, chemiczny i nie ma nic wspólnego z egzotyką. Jedyne co mi się w tej piance podoba to konsystencja. Pianka jest gęsta, treściwa i  przyjemnie się ją aplikuje.
Niestety przesuszyła ona moją skórę oraz spowodowała wysyp nieprzyjaciół na twarzy, ramionach i dekolcie.
Wiele osób się nią zachwyca, a ja mogę ją polecić do mycia ... stóp,
na pewno nie do twarzy!!!

Ta pianka to nie tyle rozczarowanie co istny bubel ;/ 

Ostatnim produktem, który również bardzo mnie rozczarował jest pasta do zębów Silver Action Blue Nature z Betterware

Pasta zawiera srebro koloidalne i naturalny olejek z goździków. 
Składem nie grzeszy, ale srebro koloidalne jest zaraz po wodzie.
Jeśli chodzi o działanie to niestety zapewnienia producenta ni jak się spełniają.
Pasta ma przyjemny zapach, ale w smaku jest słona. Średnio się pieni.
Wybielać nie wybiela i u mnie spowodowała krwawienie dziąseł ;/
Nie czuję też świeżości ani oczyszczenia po jej użyciu ;/ 
Po paście za 25 zł spodziewałam się dużo więcej. 

Ogólnie nie polecam!

Jestem ciekawa czy znacie któryś z pokazanych kosmetyków.
A jaki kosmetyk ostatnio Was rozczarował ?

40 komentarzy:

  1. Na szczęście nie miałam tych kosmetyków i raczej nie zakupię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ich nie znam i szukać ich raczej nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja te fiolety lubię na mokro :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam nic z ?Twoich rozczarowan mnie ostatnio rozczarował kajal arabski rozmazuje sie ze hej

    OdpowiedzUsuń
  5. Też pisałam podobny post niestety;) ostatnio myślałam nad tym balsamem LC ale chyba sobie daruje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. cienie z joko pomiziałam i uznałam, że nic z tego nie wyczaruje: p

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie balsam LC dobrze się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kosmetykom firmy Eveline od dawna mówię zdecydowane NIE !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście nie naknęłam się na żaden z tych kosmetyków ale już wiem czego unikać.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja jeszcze swojego kremu z Eveline, który prezentujesz nie używałam. I troszkę obawiam się, czy i ja się nie rozczaruję, bo moje dłonie w ostatnim czasie stały się bardzo kapryśne,a liczyłam, że ten krem coś zdziała

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie poznałam żadnego z przedstawionych kosmetyków, ale nie jestem do nich uprzedzona ponieważ dane kosmetyki różnie działają na każdego z nas.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie miałam nic z tego, ale przynajmniej już wiem czego mam nie kupować! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kto by pomyślał, że pianka z lirene( tak słynna) tak źle się sprawdzi, dla mnie cienie joko też są słabej jakości:(

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnej z tych rzeczy, cienie i pianka mnie nie kuszą. Moja niezdrowa ciekawość zapewne kiedyś każe mi wypróbować na sobie balsam do ust, krem do rąk i pastę do zębów, zobaczymy jak to będzie ze mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w tym roku jeszcze się nie rozczarowałam żadnym kosmetykiem, na szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ani palety ani kremu z Eveline jeszcze nie stosowałam, za to bardzo chwaliłam sobie krem z serii Argan&Vanilla tej marki. Cienie pewnie niebawem wypróbuje, to będę mogła zweryfikować Twoja opinię.

    OdpowiedzUsuń
  17. No popatrz a ja tą piankę Lirene tak polubiłam! A Eveline mi się kojarzy właśnie z obiecywanymi "X w 1", aczkolwiek mam jeden ich produkt, który uwielbiam - peeling do ciała ze złotem - jest świetny i super pachnie :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Te cienie z Joko bardzo ładne, szkoda że takie kiepskie jakościowo :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Na szczęście nie miałam żadnego produktu z wyżej wymienionych.

    OdpowiedzUsuń
  20. W sumie co do paletki to mam mieszane uczucia :( reszty nie znam na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie miałam żadnego z tych produktów, dobrze wiedzieć czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. na pewno nie kupię, miałam inny krem z eveline i mnie tez rozczarowal

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej, ostatnio zastanawiałam się nad kupnem tego kremu-maseczki z Evelin do rąk i paznokci! Całe szczęście że go nie kupiłam, po twoim opisie widać ze przy podrażnionej skórze może jeszcze bardziej zaszkodzić niż pomóc! Świetny oszczekawszy post!
    Pozdrawiam i zapraszam: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam kiedyś cienie z Joko i ich pigmentacja nigdy nie była za dobra.

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie ten kremik-maska z Evelina się spisuje, jestem z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  26. A miałam chęć na tę piankę z Lirene...

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam nic z tych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale teraz wiem, żeby na nie uważać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam ten krem z Eveline, ale pomarańczowy i jestem z niego zadowolona. Hmm ciekawe czy może być tak duża różnica między nimi, czy po prostu co osoba to opinia :).

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak myślałam ze ten krem będzie słaby - nie lubię produktów X in 1- jesli cos jest do wszystkiego to w zasadzie jest do niczego. Za to zaskoczyło mnie ze pomadka nie przypadła ci do gustu

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja z pianką Lirene też się nie polubiłam...

    OdpowiedzUsuń
  32. cienie fajnie wyglądają, szkoda, że są słabe :/ a ta pianka Lirene mnie kusiła, ale Twoja recenzje lekko ostudziła mój zapał...

    OdpowiedzUsuń
  33. pigmentacja tych cieni faktycznie nie jest zachwycająca, musiałam się ostro namachać, żeby przyciemnić nimi oko, ale za to ładnie wytrzymały ponad połowę dnia i nie zebrały się w kąciku co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem !

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja nie mogę powiedzieć nic dobrego o cieniach z Joko, podchodziłam do nich kilkakrotnie i za każdym razem bubel.

    OdpowiedzUsuń
  35. Cieszą mnie wpisy o bublach, bo dzięki nim kolejne osoby nie będą musiały testować złych kosmetyków na sobie :P Kiedyś rzuciły mi się w oko te paletki cieni, ale dobrze, że ich nie kupiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Ta pianka Lirene faktycznie bardzo zachwalana a tu jednak bubel .
    Cienie Joko tez mnie zawiodły.

    OdpowiedzUsuń
  37. Lubię pianki do mycia twarzy i chciałam kiedyś kupić tą z Lirene ale chyba dobrze, że zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, zachęcam do pozostawiania swoich myśli ;) Dziękuję ! ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...