Buna owsiany olejek peelingujący

Peelingi do twarzy to temat rzeka, prawda ? W drogeriach ilość produktów przyprawia o zawrót głowy. Ja przyznam się szczerze, że jeśli chodzi o złuszczanie to jestem wierna kwasom, a także bardzo lubię mikrodermabrazję i kawitację. Co do mechanicznych peelingów to nie mam, a właściwie nie miałam ulubieńca - zresztą rzadko po takie peelingi sięgam tzn. sięgałam. Ale skusiłam się na owsiany olejek peelingujący do twarzy Buna i nie żałuję!
Kosmetyki Buna lubię, zwłaszcza ich maseczki są godne polecenia <recenzja klik>, a teraz do polecanych dodaję owsiany olejek peelingujący, który u mnie spisuje się bardzo, bardzo dobrze. Producent obiecuje głębokie oczyszczenie, zwalczenie niedoskonałości, normalizację wydzielania sebum, nawilżenie i detoksykację
Zobaczcie jaki jest przyjemny skład. W sumie na początku same oleje. Jak na drogeryjny kosmetyk za niecałe 10 zł to skład naprawdę bardzo dobry! Konsystencja tego peelingu jest inna, ale bardzo przyjemna - płatki owsiane zatopione w mieszance olei, a wszystko to w formie galaretki.

 Aplikacja jest bezproblemowa mimo, że mamy tutaj oleje. Uwielbiam nakładać ten peeling i masować nim twarz. Galaretka staje się olejem, który sunie po skórze, a płatki owsiane delikatnie peelingują i złuszczają naskórek. Po delikatnym masażu zostawiam mieszankę na ok 10 minut po czym zmywam. Skóra po tym peelingu jest niesamowicie gładka, pory zwężone i czyste. Skóra wygląda jak pupcia niemowlęcia. W dodatku ma się uczucie nawilżenia, odżywienia i takiej ekstra skóry. Naprawdę to uczucie trzeba poczuć. Nie jest to mocny zdzierak, ale takie na twarz nie są polecane. Szczerze Wam ten peeling polecam zwłaszcza, że cena to ok 10 zł. Naprawdę Warto!!! 

Dajcie znać czy macie doświadczenie z kosmetykami Buna i który ich produkt najlepiej się u Was sprawdza ;)


Tam byłam ... Spotkajmy się w Rybniku 14.04.2018

Oficjalnie oznajmiam, że jestem zakochana w Rybniku! To piękne, spokojne, czyste miasto z klimatem. 

I oczywiście z cudownymi mieszkankami ;p  Z którymi miałam okazję spotkać się w minioną sobotę 14.04.2018 na spotkaniu blogerek w cafe Bosko

Spotkanie było kameralne, bardzo spokojne, wypełnione śmiechem i ploteczkami - nie tylko kosmetycznymi ;p
W spotkaniu udział wzięło 10 blogerek z Rybnika i okolic. Kilka twarzy już dobrze znałam, a kila miło było poznać. 
Bardzo się cieszę, że organizatorka - Ania z bloga Anaikosmetyki mnie zaprosiła i to dzięki niej mogłyśmy się poznać ;) 

W spotkaniu udział wzięły:
Aleksandra - Świat Aleksandry
Sylwia - Matczysko
Ania - AnnaPoint
Mariola - Lakierowo
Oczywiście każda z nas w ten dzień nie liczyła kalorii. Moja dieta poszła się bujać i wiecie co ? Nie żałuję ;)
Spotkanie przebiegało w sielskiej atmosferze, a że dzień był piękny to aż żal było się rozstać. Dlatego też mam nadzieję, że wkrótce znowu się spotkamy w identycznym składzie. Wierzcie mi takie spotkania z ludźmi z tymi samymi zainteresowaniami to sama przyjemność ;)
 Spotkanie zakończyło się po 18 chociaż gdyby w menu znalazły się potrawy mięsne trwało by dłużej ;p Na zakończenie każda z nas otrzymała upominki od partnerów spotkania za co serdecznie dziękujemy.
Jak dla mnie największą niespodzianką była paczka, a właściwie paczki od Bell. Każda z nas otrzymała całą nową serię Let's Talk about trend dostępną w Biedronkach i do tego jeszcze kilka innych kosmetyków Bell ;)
For Life & Madaga to dla mnie totalne nowości. Jako, że są to próbeczki to pojadą ze mną do Warszawy na Meet Beauty ( a to już w ten weekend ;))  Z polskimi kosmetykami termalnymi z Podhala TERMISSA też się jeszcze nie znam. Ale się poznam. Silcare dla każdej przygotował zestaw startowy do robienie hybryd. Szkoda tylko, że dublują mi się kolory ;/ A o wiosenną świeżość zadbają antyperspiranty CD ;)
Silcare zadba też o nasze ciało i stopy ;) So Chic ma w swojej ofercie zapachy i kosmetyki do makijażu. Pilomax chyba każdy dobrze zna ;) Herbaty Ahmadtea umilają popołudnia i wieczory ;) Lubię kosmetyki Oillan, ale tej serii nie znam. I na koniec produkty kolagenowe od Noble Medica - suplementy i krem kolagenowy. Sporo ciekawych nowości, prawda ?;>

 Na pewno przeczytacie o nich w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że będą to same perełki ;) Lubicie takie spotkania w kosmetycznym gronie ? 
Spotkamy się w najbliższy weekend w Warszawie ? 
A może zobaczymy się 2.06 w Krakowie ?; >

OnlyBio żel do mycia ciała nawilżenie/odżywienie z biosurfaktyną

Z kosmetykami OnlyBio miałam już okazję się poznać. Ich płyn micelarny z biosurfaktyną bardzo dobrze się u mnie sprawdził <recenzja klik>
Na początku marca odwiedziłam przepiękny Rybnik (jestem zakochana w tym mieście!) i dzięki spotkaniu blogerek Meet Bloggers <relacja klik> miałam okazję poznać żel do mycia ciała OnlyBio
Solidna, szklana buteleczka z pompką zawiera w sobie 250 ml bezbarwnego, pachnącego cytryną żelu. Skład jest na tyle zachęcający i w 98,95% naturalny, że postanowiłam ten żel wykorzystać do mycia twarzy
Nie ma tutaj żadnych silnych detergentów, PEGów, fosforanów czy innych substancji drażniących. Za to biosurfaktyna ma działanie antyseptyczne, olej sezamowy utrzymuje wilgoć w skórze, odżywia i zapobiega starzeniu.
Początkowo z działania byłam bardzo zadowolona. Żelu używałam każdego ranka - piękny, świeży cytrusowy zapach dawał kopa i umilał poranną toaletę. A gdy skończyło się moje mydło z węglem bambusowym Mohani <recenzja klik> żelu używałam też wieczorami. Wszystko było dobrze ... czysta skóra, bez podrażnień, mniej niedoskonałości, zero podrażnienia i efektu ściągnięcia. 

Niestety po 3 tygodniach coś się zaczęło dziać ;( po umyciu skóra była ściągnięta, zaczerwieniona, piekła. Nie było dobrze ;( Bolało ;(
Odstawiłam żel na kilka dni i używałam go do mycia ciała. Sprawdzał się, ale skóra po kąpieli mimo, że nie była podrażniona czy zaczerwieniona  to niesamowicie swędziała i niestety była wysuszona ;/ Umyłam też tym żelem włosy. Raz! Bo niestety były takie piórkowate, że nie dało się ich ułożyć.

 Po jakimś tygodniu wróciłam do mycia twarzy tym żelem OnlyBio - niestety podrażnienie i zaczerwienienie nadal występowało choć nie było już aż tak silne. Nie wiem co to się stało i dlaczego moja raczej nie alergiczna skóra tak zareagowała. Dziwne to tym bardziej, że skład jakiś agresywny nie jest.

Żel mimo wszystko jest bardzo wydajny i początkowo niesamowicie przyjemny w stosowaniu.  Kosztuje ok 28 zł, dostępny jest w sklepach zielarskich, internecie oraz w Naturze (chyba). Niestety ja już do tego żelu nie wrócę, ale mimo wszystko chętnie poznam inne ich produkty ;)

Dajcie znać czy znacie kosmetyki z biosurfaktyną ? ;>

Helfy Cukrowy peeling do ciała - kawa

Wiosna w pełni. Ba! można powiecie, że temperatury wręcz letnie. Nie do końca jestem zadowolona, że tak szybko zrobiło się gorąco. Ale dziś nie o pogodzie, a o zabiegach, które wiosną i latem są wręcz obowiązkowe. Chodzi o peeling do ciała. Tak wiem, że powinno się go robić regularnie przez cały rok, ale ja z tego typu produktami się nie lubię i jedynie w okresie wiosenno-letnim się do nich zmuszam. Tak! zmuszam, bo dla mnie peeling ciała do dość bolesny i niekoniecznie przyjemny zabieg (to już wolę depilację woskiem). 

Mimo, że mam spore zapasy kosmetyków to peelingów do ciała w zapasie nie mam i mieć nie będę. Moim jednym peelingiem jest, a właściwie był peeling kawowy od Helfy. Producent obiecuje:
Jest to peeling cukrowy o dość fajnym i dobry składzie. Sami zobaczcie co skrywa ten wielki słoik ;) 
Sam peeling ma postać olejowej galaretki. Ciekawa jest to konsystencja: lekko ciągnąca, ale nie tłusta i nie klejąca. Jedynie liczyłam na lepszy kawowy zapach. Nie wiem dlaczego, ale kawowy peeling kojarzył mi się z zapachem świeżo mielonej i zaparzonej kawy, a ten peeling pachnie takimi zbyt długo moczonymi fusami. Jako fanka kawy stwierdzam, że zapach z kawą ma mało wspólnego, ale za to skład jest bardzo na tak ;)
Peeling nie należy do bardzo mocnych zdzieraków, ale delikatny też nie jest. Ładnie wygładza i napina skórę, a oleje ją odżywiają. Po takimi peelingu nie potrzebny jest żaden balsam. Podobał mi się efekt jaki dawał ten peeling jednak samo peelingowanie to dla mnie nic przyjemnego. Jako, że opakowanie jest duże podzieliłam się peelingiem z koleżanką. Jednak jeśli lubicie peelingi to ten mogę Wam szczerze polecić na wiosnę i nie tylko.

Gotowy kawowy peeling z olejowymi dodatkami dostaniecie w sklepie internetowym Helfy oraz w ich stacjonarnych oddziałach np. w Katowicach na ul. Młyńskiej obok dworca PKP i galerii Katowickiej. Dajcie znać jakie peelingi do ciała lubicie najbardziej ?;>

Łagodząca wcierka do skóry głowy - suchy łupież- kremowo.pl

Lubicie sami tworzyć kosmetyki ? Ja lubię. Już lubię, bo kiedyś to była to dla mnie czarna magia. Dlaczego sama zaczęłam robić kosmetyki ? A dlatego, że na niektóre moje pielęgnacyjne problemy jeszcze żadna firma kosmetyczna nie wymyśliła dobrego produktu. Dzisiaj opowiem Wam o wcierce do skóry głowy, która ma za zadanie łagodzić podrażnienia oraz przeciwdziałać łuszczenie skóry, co widoczne jest jako suchy łupież.

Do stworzenia tej prostej wcierki potrzebujemy kilu łatwo dostępnych produktów i półproduktów. Ja pracowałam na składnikach kremowo.pl

Bazą wcierki jest Hydrolat z zielonej herbaty bez konserwantów.
Z hydrolatami bardzo się lubi moja cera, ale do skóry głowy też są wybawieniem. Hydrolat z zielonej herbaty można stosować solo jako tonik, można dodawać go do gotowych toników (ale tych bezalkoholowych), do maseczek czy na ich podstawie tworzyć własne sera lub kremy. Zastosowanie ma przeróżne, a na skórę działa fantastycznie: ma działanie przeciwstarzeniowe i antyoksydacyjne, wspomaga regenerację naskórka, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, łagodzi, koi, wspaniale odświeża i tonizuje (reguluje gospodarkę kwasowo-zasadową skóry), a co najważniejsze zmniejsza łuszczenie naskórka (bardzo pomocne to jest przy łuszczycy) oraz zmniejsza objawy łupieżu. Nie wiem czy wiecie, że hydrolat z zielonej herbaty wzmacnia również cebulki włosów, zmiękcza włosy, a także chroni je przed utratą koloru oraz czynnikami zewnętrznymi! Takie maleństwo, a tyle korzyści.

Do hydrolatu (50 ml)  dodałam 30 ml soku z aloesu
Wiadomo, że aloes to nawilżenie, łagodzenie i kojenie wszelkich podrażnień, ale nie tylko. Sok z aloesu przeciwdziała przetłuszczaniu się włosów, wzmacnia i działa przeciwłupieżowo. Sprawdzi się i w pielęgnacji włosów, skóry głowy, ale także ( a może przede wszystkim) w pielęgnacji cery.

Wcierkę uzupełniłam jeszcze o D-panthenol 75% (prowitamina B5) , który m.in łagodzi podrażnienia, zaczerwienianie, przyspiesza gojenie, zmniejsza swędzenie

oraz kilka kropel olejków eterycznych: lawendowy i eukaliptusowy
Olejek eteryczny lawendowy - wzmacnia cebulki, stymuluje wzrost włosów, przeciwdziała łupieżowi.
Olejek eteryczny eukaliptusowy - oczyszcza skórę, pobudza krążenie krwi, przyspiesza regenerację skóry, wspomaga leczenie wyprysków, owrzodzeń.

Do mojej wcierki mogłam jeszcze dodać FEOG  - bezpieczny, stabilny, konserwant o szerokim spektrum działania przeciwko bakteriom, pleśniom i innym niechcianym gościom.
Dzięki niemu produkt nie musi być przechowywany w lodówce i swoje właściwości zachowuje przez kilka miesięcy, a nie kilka dni.

Jednak moja wcierka miała niecałe 100 ml i wiedziałam, że zużyję ją w około tydzień. Wszystkie składniki zmieszałam w buteleczce z atomizerem i powstała lekko mętna wcierka delikatnie pachnąca lawendą i eukaliptusem.
Efekt ukojenia i złagodzenia podrażnień był widoczny już po 2 zastosowaniach. Wcierkę stosowałam codziennie na noc przez ok 10 dni. Już po pierwszej aplikacji uczucie swędzenia oraz podskórne gule zostały zmniejszone. Z każdym dniem było tylko lepiej ;) Skóra głowy została ukojona, zregenerowana, a suche łuszczące płatki po ok tygodniu poznikały ;)  Świetna jest to mgiełka, do której wracam co jakiś czas, bo jeszcze żaden gotowy kosmetyk tak pięknie nie poradził sobie z moją kapryśną skórą głowy. Mam też wrażenie, ze wcierka ładnie wzmacnia włosy i nadaje im piękny połysk ;)

Więcej o poszczególnych składnikach jak i gotowych recepturach przeczytacie na stronie kremowo.pl gdzie znajdziecie rozwiązanie w sumie na każdy kosmetyczny problem ;)


Czy chcecie więcej takich prostych przepisów na  kosmetyki ?
 W najbliższym czasie będę robić nocne serum olejowe i jeśli chcecie chętnie napiszę o nim więcej ;)

Dajcie znać czy lubicie bawić się w małego chemika i sami tworzycie kosmetyczne mikstury :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...